piątek, 8 marca 2013

Rozdział 5

                       

 Obudziłam się rano.Przetarłam oczy,mamy już nie było.Dzisiaj musiała wyjątkowo wcześnie wyjechać na wyjazd integracyjny,samolot miała o 3.00 w nocy.Wykonałam wszystkie poranne czynności.Postanowiłam ubrać się w to:LINK.Włosy zostawiłam rozpuszczone.Pogoda dopisywała,świeciło słońce.Ostatnio nie myślałam dużo o Harry'm,dla mnie przestał istnieć.Poza tym miałam inne problemy na głowie.Wyjęłam mleko z lodówki,nasypałam płatki do miski i zalałam.Oto moje śniadanie.Włączyłam telewizje,to co zobaczyłam totalnie mnie załamało.Mówili o samolocie,którym leciała moja mama,rozbił się.-Boże nie...-Powiedziałam.Nikt nie przeżył.Wyłączyłam telewizor,nadal nie doszło do mnie to co usłyszałam.*Dwa tygodnie później*Dzisiaj pogrzeb mamy.Mama-zawsze była dla mnie oparciem,nigdy nie zostawiła mnie gdy miałam problem.Nie wiem jak sobie poradzę bez niej.Ubrałam się cała na czarno,tak ja wypadało ubrać się na tę uroczystość,chociaż nie nazywałabym tego uroczystością.Zamknęłam dom na klucz,szłam ulicami Londynu,wszędzie ludzie,jedni szczęśliwi drudzy nie.Po krótkim czasie dotarłam do miejsca pogrzebu mamy.Na samej mszy uroniłam kilka łez,nie było mi łatwo słuchać tego,że jej już nie ma.Obok mnie stała Stella,nie odzywała się,wpatrywała się w wybrany przez siebie punkt.Po mszy wszyscy łącznie ze mną udali się na cmentarz.Przy wejściu zobaczyłam kogoś dobrze mi znajomego-mojego ojca.Do dziś nie wiem skąd się dowiedział o śmierci mamy.W ogóle jak mógł się odważyć tutaj przyjść po tym wszystkim.Nigdy nie było go przy nas,wybrał tą swoją nową lale,tak właśnie lalkę,totalny plastik.Jakby nie on to mama nie musiała by wyjeżdżać,żyłaby..Odwróciłam wzrok,chciałam się z nią pożegnać.Trumna była zamknięta.-Zostawcie!Ona żyje!-Podbiegłam..-Meg..Meg..spokojnie-Powiedziała Stella.-Ona....ona żyje....-Usiadłam załamana na ziemi.Jedyna tak bliska mi osoba odeszła.Ludzie patrzyli na mnie ze współczuciem,nie potrzebowałam tego.Nie potrzebuję niczyjej pomocy!.Czułam na sobie jego wzrok,nie kochał nas więc po co tu przyszedł?.W tym momencie coś we mnie pękło..ogarnęła mnie złość,nienawiść,smutek.Podeszłam do niego.-Po co tu przyszedłeś?-Spytałam z ironią w głosie.-Meg..jak ty wyrosłaś-Chciał dotknąć mojej ręki.-Nie mów tak do mnie..nigdy cię przy nas nie było.Wybrałeś tą swoją dziwkę.Ty miałeś i  masz wymarzone życie,masz pieniądze,super laskę,dziecko.Czego chcieć więcej?.Mama musiała sama na mnie zarabiać,dlatego wyjechała!.Zarobić na moje studia..-Powiedziałam.Nie,nie pokazałam mu swoich łez,byłam silna.-Lepiej będzie jak sobie pójdziesz.-Powiedziałam mijając go-Patricia mnie zostawiła-Powiedział.-A co mnie to teraz obchodzi,chcesz kasy tak?Zapomnij,tak jak ja zapomniałam o tobie.Wiem,teraz będziesz mi wciskał kit,że mnie kochasz.Ale nie bój się,nie wierzę już w to.Do widzenia.-Powiedziałam i minęłam go.W głębi serca byłam załamana,ale nie chciałam tego pokazać ludziom.Wróciłam do domu,zrzuciłam buty z moich stóp.Położyłam się spać.*Następnego dnia*


Nie miałam najmniejszej ochoty wstać z łóżka,ale słońce jak na złość świeciło mi prosto w oczy co doprowadziło mnie do bólu głowy.Wzięłam prysznic,ubrałam się,uczesałam.Gotowa zeszłam na dół.Jeszcze nie dawno prawie codziennie czekała tutaj uśmiechnięta mama ze śniadaniem dla mnie,teraz dom jest zupełnie pusty.Zjadłam śniadanie.Pomyślałam,że odwiedzę przyjaciółkę.Ubrałam się ciepło,zbliżała się już jesień a pogoda w Londynie nie dopisywała.Chwilę później byłam pod jej domem.Zapukałam do drzwi.
-Megan?Co ty tu robisz?-Spytała.Ukrywała coś,widziałam to w jej oczach.
-Już nawet przyjaciółki nie można odwiedzić?-Spytałam nie uśmiechając się.
-No jasne,że można wchodź.-Zaprosiła mnie z uśmiechem do środka.
-Jak się trzymasz?
-Staram się być silna-Uśmiechnęłam się lekko.
-Nadal to do mnie nie dotarło,wszyscy zginęli.Prawdopodobnie pilot zemdlał.-Spuściłam głowę.
-Muszę ci coś powiedzieć-Powiedziała.
-O co chodzi.?
-No bo ja...ja znałam tego pilota....to ja dałam mu środki usypiające....to ja  ja zabiłam ....-Powiedziała.
-Co?!.Uważałam cię za przyjaciółkę.Ufałam ci.Jak możesz być tak podła?!-Miałam łzy w oczach.
-Ty zawsze miałaś normalną matkę!Miałaś wszystko!.Kretynko ty naprawdę myślałaś,że ja jestem dwoją przyjaciółką?..przez te wszystkie lata udawałam...zrobiłam to z premedytacją...chciałam żebyś cierpiała!-Krzyknęła mi prosto w twarz.Bez słowa pożegnania wyszłam z jej domu.Przez tyle lat tylko udawała.Nie chce tego zgłaszać na policje..nie teraz...

___________________________________________________
Siema!:D.Sorry,że tyle nie pisałam.Nie miałam pomysłu.Postanowiłam odmienić to opowiadanie,teraz będzie zupełnie inne.Mam nadzieję,że nie zapomnieliście o moim blogu.Jeśli chcecie się dowiedzieć kiedy będą nowe rozdziały to piszcie do mnie na Twitterze @Agness1D .Komentujcie!:)

1 komentarz:

  1. W K O Ń C U ! Szkoda, że jej mama zginęła:( Ale rozdział jak najbardziej! Śliczny<333 Dawaj następny! :)

    OdpowiedzUsuń