wtorek, 18 września 2012

Rozdział 4

                                                    

 *Oczami Stelli*
Wstałam o 9.Wzięłam szybki prysznic.Ubrałam się w to Link.Zeszłam na dół.Zobaczyłam to co zwykle...moją matkę,która kołysała moją młodszą siostrę.Brakowało mi prawdziwego domu.Tak bardzo chciałam,żeby mnie przytuliła.Chociaż ten jeden raz...
-Cześć-Powiedziałam,nie liczyłam na odpowiedź.
-Cześć-Powiedziała oschle.
Wzięłam talerz.Nie chcący upuściłam talerz na podłogę tym samym  budząc moją siostrę.
-Kretynko!Czy ty nawet talerza nie umiesz trzymać?!Zobacz co zrobiłaś-Krzyczała,jednocześnie zadając mi ból.Bez słowa pobiegłam do swojego pokoju.Dlaczego inni mogą mieć normalne rodziny,mogą być szczęśliwi,a ja nie?Może było by lepiej gdyby mnie nie było.Przypomniałam sobie wtedy o mojej siostrze,którą rodzice oddali do adopcji.Dlaczego to zrobili?Nie chcieli jej,nie kochali.Z tego co wiem to mieli odpowiednie warunki w domu.Nigdy nie chcieli żebym była szczęśliwa.Zawsze ich zdanie było najważniejsze.Mam nienormalną  rodzinę.Matkę,która patrzyła jaka ojciec bił mnie,poniżał.Ona nawet na to nie zwróciła uwagi.Ojca,który zdolny był do wszystkiego.Dobierał się do mnie,kiedy matki nie było w domu.Kazał mi milczeć.Nie raz mnie uderzył,wyzywał mnie od najgorszych.Ja?ja na nowo odkrywam siebie.Zazdroszczę tym,którzy mają kochającą się rodzinę.Powinni to docenić.Postanowiłam pójść do Megan.Wyszłam z domu.Droga nie była długa,słońce ogrzewało mnie.Po chwili byłam już pod domem Megan.
-Cześć-Powiedziałam.
-Hej-Zaprosiła mnie do środka.
-Megan ja już tam nie wytrzymam-Załamałam głos.
-Znowu matka?Nie możesz tam dłużej mieszkać,nie mogę patrzeć na to jak moja przyjaciółka cierpi.-Mówiła smutna,widziałam to w  jej oczach.
-Wprowadź się do mnie-Nie chciałam być dla niej ciężarem.
-nie che być dla ciebie ciężarem-Powiedziałam
-Co ty gadasz?Nie będziesz ciężarem-Uśmiechnęła się do mnie.
-A twoja mama?nie będzie zła?-Spytałam
-I tak jej nigdy nie ma-Powiedziała
-Naprawdę chcesz tam dalej żyć?-Spytała
-Em..no nie-Powiedziałam
-No właśnie,wprowadzaj się
-Ok,dzięki skarbie-Uśmiechnęłam się
-Proszę-Zaśmiała się.
Wyszłam spakować się.Po chwili byłam już w domu.Spakowałam wszystkie swoje rzeczy.
-Co ty robisz?-Spytała mama
-Wyprowadzam się,i tak nie jestem ci do niczego potrzebna-Powiedziałam


______________________________________________________
Wena mi się kończy!:D.Rozdział mi się nie podoba,ale nie mam pomysłu,niestety.Zapraszam na moje nowe opowiadanie,komentujcie 

czwartek, 6 września 2012

Rozdział 3"Teraz wiem jakie naprawdę są gwiazdy"



                                                              
   * Oczami Megan*



Wstałam o 6.00.Boże co się ze mną dzieję?.Zawsze wstawałam o 10 a teraz o 6.Ubrałam się w to Link.Byłam nieźle przybita po wczorajszym zdarzeniu.Miałam ochotę wykrzyczeć mu prosto w twarz co o nim myślę.Teraz wiem jakie naprawdę są gwiazdy,myślące tylko o sobie,ignorujące uczucia innych.Postanowiłam posprzątać u siebie w pokoju,powyrzucać stare rzeczy.Wyciągnęłam pudełko,które leżało tutaj chyba 10 lat,zapomniałam,że tutaj jest.Wyjęłam z niego zdjęcie,zdjęcie mojej przyjaciółki sprzed lat.Była dla mnie bardzo ważna oddałabym za nią życie,a ona..ona odeszła ode mnie bez słowa wyjaśnienia.Znalazła sobie innych przyjaciół.Cierpiałam i chyba nadal cierpię.Nie umiem tak poprostu wymazać naszej przyjaźni z pamięci.Nie jestem taka..zadała mi cios,ale ja nadal nie mogę zapomnieć.Odłożyłam to zdjęcie na półkę,postanowiłam go nie wyrzucać.To były moje wspomnienia,chociaż,że nie są miłe,ale ja nie chcę o nich zapomnieć.Pudełko moich wspomnień schowałam do szafy.Zrobiłam delikatny makijaż,wzięłam torbę i wyszłam.Na świeżym powietrzu zawsze było mi lepiej wszystko przemyśleć.Park był idealnym miejscem na przemyślenia,każdy tam jest przeważnie zajęty sobą i nie zwraca na ciebie uwagi.Kochałam chodzić do parku,najwspanialsze miejsce na świecie.Weszłam do parku,było tam piękne jeziorko.Z daleka zobaczyłam.. Harrego?Tak to był Harry,biegł w moją stronę.
-Megan!Poczekaj!-Krzyczał,ja pośpiesznie zawróciłam w stronę domu ignorując go.
-Czekaj-Powiedział łapiąc mnie za rękę.
-Co?!Chcesz prosić mnie o jeszcze jedną szanse tylko po to,żeby później znowzłamać mi serce?!Zapomnij..zapomnij o mnie i o naszym spotkaniu,nie jestem taka jak inne twoje byłe.Nie chce być z tobą dla sławy!Dla mnie już nie istniejesz!-Wykrzyczałam mu to prosto w twarz.Powiedziałam mu wszystko co chodziło mi po głowię.Może to było dziwne,ale nie umiałam zachować się inaczej.
-Daj mi to wyjaśnić.Proszę..-Powiedział i wtedy dostrzegłam w jego oczach smutek.
-No słucham-Powiedziałam z pogardą
-Wiem,że masz mnie za dupka,ale to nie tak jak myślisz.Po naszym spotkaniu nie mogłem przestać o tobie myśleć.Potem z chłopakami wypiliśmy za dużo.Rano nic nie pamiętałem i zadzwoniłaś ty.Potem dopiero Lou mi przypomniał o tobie.Naprawdę przepraszam.
-Harry..Nie wiem w co mam wierzyć.Jesteś dla mnie ważny,ale...muszę to wszystko przemyśleć.Nie mogę tak poprostu ci wybaczyć,rozumiesz?-Powiedziałam
-Rozumiem-Na jego twarzy pojawił się uśmiech.
-Musze iść.-Powiedziałam.Harry przytulił mnie na pożegnanie.Tak bardzo tego pragnęłam jego bliskości.Powolnym krokiem udałam się w stronę domu.Miałam mieszane uczucie.Może za szybko mu wybaczyłam?Czy ja naprawdę tego chce?Przecież to może się powtórzyć.Miliony takich myśli miałam wtedy w głowię.Wróciłam do domu.Przebrałam się w dresy i położyłam się na kanapę.W telewizji jak zwykle leciały pierdolone romansidła,których miałam już dość.Lepszych filmów to nie ma?.Usłyszałam dzwonek do drzwi,tak jak przepuszczałam była To Stella.
-Hej-Powiedziała 
-Hej.
-Wczoraj zostawiłaś go w restauracji-Powiedziała i dała mi na ręce Maxa.Zupełnie o nim zapomniałam.Miałam na głowię inne problemy..ważniejsze.

- Dzięki-Powiedziałam i zaprosiłam ją do środka.
-Chciałam cię przeprosić za moje zachowanie.Rzeczywistość mnie przerosła.-Powiedziałam.
-Rozumiem.-Uśmiechnęła się.Wiedziała dobrze,że nie chciałam jej mówić o tym zdarzeniu.Resztę dnia spędziłyśmy na oglądaniu seriali w TV.Były momenty,że turlałyśmy się po ziemi ze śmiechu.Nawet nie zauważyłyśmy kiedy zrobiło się ciemno.
-Muszę iść-Powiedziała
-Nie idźź.Nie zostawiaj mnie samej-Mówiłam udając płacz.
-Muszę iść córciu-Wybuchłyśmy śmiechem.Dawno się tak dobrze nie bawiłyśmy.Dzięki niej mogłam zapomnieć o problemach i być sobą.Odprowadziłam ją pod drzwi.
-Paa!-Nadal się śmiałyśmy.
-Pa!..
Spojrzałam na zegarek.Była prawie 23.Postanowiłam iść po prysznic i pójść spać.Pierwszy raz obudziła się we mnie nadzieja na lepsze jutro...
______________________________________________________ 
Moim zdaniem rozdział wyszedł całkiem spoko.Niektóre fragmenty mi się mniej podobają,ale nie ważnie.Dawajcie komentarze,chce wiedzieć czy wam się podoba!:D.Kolejny rozdział powinnam dodać za tydzień