wtorek, 2 kwietnia 2013

Rozdział 7

Obudziłam się w nieznanym mi pomieszczeniu.Białe ściany otaczały moje łóżko.
-Harry?..Co ty tu robisz?-Obok mnie siedział chłopak...
-Nareszcie się obudziłaś-Położył swoją dłoń na mojej...jednak ja odrzuciłam ją.
-Wiem,dałem ciała..przepraszam-Powiedział Harry.
-Masz rację,dałem ciała-Powiedziałam nie zmieniając wyrazu mojej twarzy.
*2 godziny później*
-Ma pani tylko kilka stłuczeń,wszystko wskazuję na to,że będzie pani mogła dzisiaj opuścić szpital.-Powiedział lekarz.
-Dobrze,dziękuje-Uśmiechnęłam się.Wzięłam swoje ubrania i zmierzałam do wyjścia.Harry'ego już nie było,jak powiedział coś mu wypadło.
Pogoda dzisiaj była wyjątkowo piękna.Świeciło słońce,niebo było bezchmurne co w deszczowym Londynie zdarzało się rzadko,aż chciało się pospacerować.
Przekroczyłam wyjście ze szpitala,usłyszałam za moimi plecami głos wołający moje imię.
-Megan poczekaj!-To był Harry.
-Co ty tu robisz,mówiłeś że coś ci wypadło.
-Kłamałem,czekałem tu na ciebie.-Powiedział.
-Po co?Sama też bym sobie poradziła..
-Muszę ci coś powiedzieć-Chwycił moje dłonie.
-To nie tak miało wyjść,zależy mi na tobie jak na nikim innym.Nie umiem opisać uczucia,którym cię darzę.Proszę,nie odrzucaj mnie.-Powiedział z niewielkim strachem w głosie.
-Dam nam szansę,każdy zasługuję na drugą szanse..-uśmiechnęłam się
-Nie wiem co powiedzieć..może kocham cię?-Zaśmiał się razem ze mną.
-Nie przesadzaj-Zarumieniłam się,Harry najwyraźniej to zauważył,ponieważ na jego twarzy pojawił się uśmiech.
-Może pójdziemy do mnie?-Zaproponowałam..
-Jeśli chcesz to ok-Uśmiechnął się
Drogę do domu przebyliśmy w ciszy,przyjemnej ciszy.To było to czego najbardziej potrzebowałam,potrzebowałam ciszy.Po 10 minutach byliśmy już pod moim domem.
-Mieszkasz sama w takim dużym domu?-Spytał.
Spuściłam głowę,nie chciałam teraz poruszać tematu,który był dla mnie zbyt trudny i niezrozumiały.
-Od niedawna tak-Uniosłam moja głowę ku górze.Nasze oczy spotkały się.
-Przepraszam,nie powinienem pytać-Odwrócił wzrok w drugą stronę.
-Przecież nic się nie stało,skąd miałeś wiedzieć.-Uśmiechnęłam się.Nie chciałam pokazać tego co naprawdę czułam...

środa, 13 marca 2013

Rozdział 6.

Było południe.Wstałam,poszłam pod przysznic.Ubrałam się w to: LINK.Włosy zostawiłam rozpuszczone.Spojrzałam w lustro,od śmierci mamy straciłam dużo na wadzę.Wystające obojczyki,nie przeszkadzało mi to,wręcz przeciwnie.Usłyszałam dzwonek do drzwi.Otworzyłam drzwi.
-Dzień dobry.Mam przesyłkę dla Pani Niny.-Powiedział listonosz.
-Nie ma jej w domu.Jak wróci to przekaże-Powiedziałam.Mężczyzna wręczył mi kopertę.Otworzyłam ją
"                                                           Droga Nino.
Przepraszam,że tyle się nie odzywałem.Nie miałem odwagi się z tobą kontaktować.Piszę ten list w ważnej sprawie.Nasza córka,Emma ma już 21 lat.11.10.2012.r o godz.15  w Kościele św.Ludwika w Londynie  odbędzie się jej ślub.Jak szybko to minęło..Liczę na to,że przybędziesz...
                                                                                                                       Billy                "
Dlaczego mama mi nic nie powiedziała?!.Po 19 latach dowiaduję się,że mam siostrę.Jeszcze nawet nie od niej tylko od jakiegoś Billy'ego.Mimo wszystko postanowiłam pójść na ślub Emmy,w końcu to moja siostra.Ślub miał odbyć się o 15.00.Była 14.00.Zamknęłam dom na klucz,wsiadłam w pierwszą lepszą taksówkę.Kościół nie był daleko.Po 20 minutach byłam na miejscu,zapłaciłam kierowcy za podróż.Wszędzie byli szczęśliwi ludzie,czułam się tu nieswojo.Nikogo nie znałam.Zajęłam swoje miejsce na ławce.Chwilę później dzwony zaczęły bić,muzyka zabrzmiała.Moim oczom ukazała się Emma.Była naprawdę piękna,falowane blond włosy doskonale komponowały się z jasną karnacją.Obok niej szedł niejaki Billy.Pomimo kliku zmarszczek dostrzegłam podobieństwo między nami.Ale czy to możliwe?Przecież nic nas nie łączyło,tak mi się wtedy wydawało.Przy ołtarzu czekał już jej partner.Przystojny mężczyzna,można powiedzieć chłopach.Jego kruczoczarne włosy przykuwały moją uwagę,tak samo jak jego piękne duże brązowe włosy.
Po ceremonii każdy udał się na wesele.Ja nie byłam zaproszona,więc chciałam wrócić do domu.Jednak ktoś chwycił moją dłoń.
-Megan?-Spytał Billy.
-Tak...ale o co chodzi?-Spytałam.
-Nieważne,później ci wytłumaczę.Twoja mama przyszła z tobą?-Spytał.
-Nie żyję-Powiedziałam oschle.
-Przepraszam nie powinienem.-Powiedział.
-Nie..nie szkodzi.Nie mógł Pan wiedzieć.A poza tym miną już ponad miesiąc od jej śmierci-Uśmiechnęłam się lekko.
-Nie mów do mnie Pan...bo widzisz ja...to ja jestem twoim prawdziwym ojcem...-Powiedział.
-Słucham,chyba się przesłyszałam-Powiedział lekko zdziwiona.
-Nie,nie przesłyszałaś się.Robert miał udawać twojego ojca,twoja mama odrzuciła mnie i Emmę.Kiedy dowiedziała się,że nosi ciebie pod sercem,poznała Roberta.Razem tak postanowili-Powiedział.Nie wierzyłam w to co słyszę..
-Przepraszam,muszę już iść.Odezwę się do ciebie...tato..-Chyba mogłam go tak nazwać.Odeszłam szybkim krokiem.Dopiero teraz musiałam uświadomić sobie w jak wielkim kłamstwie żyłam.Mam siostrę,normalnego ojca.
Postanowiłam przejść się ulicami Londynu.Robiło się ciemno,słońce już zaszło.Do domu doszłam krótszą drogą.Przy drzwiach zobaczyłam Roberta.
-Córeczko..przepraszam cię..wiem,nie powinienem was zostawić-Mówił.
-Córeczko?.Myślałeś,że ja się nigdy nie dowiem,że tylko udawałeś!-Krzyknęłam.
-Od kogo to wiesz?-Spytał zdenerwowany.
-Od mojego ojca,Billy'ego.Teraz mam rodziną,nową rodzinę-Powiedziałam
-Skoro masz nową rodzinę to oddaj mi ten dom i idź mieszkaj do nich-Powiedział.
-Nie.Dom jest mój,znaczy mamy i nie oddam ci go-Powiedziałam.
-Chciałem po grzeczności...masz oddać mi dom!-Szarpną mnie za ramię.
-Nic się nie zmieniłeś,nadal jesteś taki sam.-Powiedziałam.Mimo bólu,który mi zadawał starałam się być silna.
-Oddaj mi dom gówniaro!-Nadal krzyczał.
-Nie!-Popchną mnie,wylądowałam na ziemi.
-Nadal będziesz się upierać?!-Spytał,po czym zadał mi cios w brzuch a następnie w głowę.Zrobiło mi się słabo..

                                    *Oczami Harry'ego*
Szedłem ulicą.Z daleka zobaczyłem mężczyznę,który najwidoczniej pobił...Megan?!.Tak do była Megan. Podbiegłem bliżej.
-Zostaw ją gnoju!-Popchnąłem go na ziemie.Megan leżała nieprzytomna.Moje uczucia od niej się nie zmieniły.W tym momencie poczułem,że mogę ją stracić.Zadzwoniłem po karetkę..zjawiła się po 5 minutach i zabrała moją Megan do szpitala....
_________________________________________________________________________________


Emma(20.l(
Starsza siostra Megan. Żona Zayna Malika.
Jest psychologiem.Zawsze brakowało jej matki.
Jest miłą,sympatyczną dziewczyną.Jej pasją jest malowanie.
_________________________________________________________________________________
Rozdział ogólnie średnio mi się podoba a wam?.Liczę na wasze komentarze:)
                                                                                                       

piątek, 8 marca 2013

Rozdział 5

                       

 Obudziłam się rano.Przetarłam oczy,mamy już nie było.Dzisiaj musiała wyjątkowo wcześnie wyjechać na wyjazd integracyjny,samolot miała o 3.00 w nocy.Wykonałam wszystkie poranne czynności.Postanowiłam ubrać się w to:LINK.Włosy zostawiłam rozpuszczone.Pogoda dopisywała,świeciło słońce.Ostatnio nie myślałam dużo o Harry'm,dla mnie przestał istnieć.Poza tym miałam inne problemy na głowie.Wyjęłam mleko z lodówki,nasypałam płatki do miski i zalałam.Oto moje śniadanie.Włączyłam telewizje,to co zobaczyłam totalnie mnie załamało.Mówili o samolocie,którym leciała moja mama,rozbił się.-Boże nie...-Powiedziałam.Nikt nie przeżył.Wyłączyłam telewizor,nadal nie doszło do mnie to co usłyszałam.*Dwa tygodnie później*Dzisiaj pogrzeb mamy.Mama-zawsze była dla mnie oparciem,nigdy nie zostawiła mnie gdy miałam problem.Nie wiem jak sobie poradzę bez niej.Ubrałam się cała na czarno,tak ja wypadało ubrać się na tę uroczystość,chociaż nie nazywałabym tego uroczystością.Zamknęłam dom na klucz,szłam ulicami Londynu,wszędzie ludzie,jedni szczęśliwi drudzy nie.Po krótkim czasie dotarłam do miejsca pogrzebu mamy.Na samej mszy uroniłam kilka łez,nie było mi łatwo słuchać tego,że jej już nie ma.Obok mnie stała Stella,nie odzywała się,wpatrywała się w wybrany przez siebie punkt.Po mszy wszyscy łącznie ze mną udali się na cmentarz.Przy wejściu zobaczyłam kogoś dobrze mi znajomego-mojego ojca.Do dziś nie wiem skąd się dowiedział o śmierci mamy.W ogóle jak mógł się odważyć tutaj przyjść po tym wszystkim.Nigdy nie było go przy nas,wybrał tą swoją nową lale,tak właśnie lalkę,totalny plastik.Jakby nie on to mama nie musiała by wyjeżdżać,żyłaby..Odwróciłam wzrok,chciałam się z nią pożegnać.Trumna była zamknięta.-Zostawcie!Ona żyje!-Podbiegłam..-Meg..Meg..spokojnie-Powiedziała Stella.-Ona....ona żyje....-Usiadłam załamana na ziemi.Jedyna tak bliska mi osoba odeszła.Ludzie patrzyli na mnie ze współczuciem,nie potrzebowałam tego.Nie potrzebuję niczyjej pomocy!.Czułam na sobie jego wzrok,nie kochał nas więc po co tu przyszedł?.W tym momencie coś we mnie pękło..ogarnęła mnie złość,nienawiść,smutek.Podeszłam do niego.-Po co tu przyszedłeś?-Spytałam z ironią w głosie.-Meg..jak ty wyrosłaś-Chciał dotknąć mojej ręki.-Nie mów tak do mnie..nigdy cię przy nas nie było.Wybrałeś tą swoją dziwkę.Ty miałeś i  masz wymarzone życie,masz pieniądze,super laskę,dziecko.Czego chcieć więcej?.Mama musiała sama na mnie zarabiać,dlatego wyjechała!.Zarobić na moje studia..-Powiedziałam.Nie,nie pokazałam mu swoich łez,byłam silna.-Lepiej będzie jak sobie pójdziesz.-Powiedziałam mijając go-Patricia mnie zostawiła-Powiedział.-A co mnie to teraz obchodzi,chcesz kasy tak?Zapomnij,tak jak ja zapomniałam o tobie.Wiem,teraz będziesz mi wciskał kit,że mnie kochasz.Ale nie bój się,nie wierzę już w to.Do widzenia.-Powiedziałam i minęłam go.W głębi serca byłam załamana,ale nie chciałam tego pokazać ludziom.Wróciłam do domu,zrzuciłam buty z moich stóp.Położyłam się spać.*Następnego dnia*


Nie miałam najmniejszej ochoty wstać z łóżka,ale słońce jak na złość świeciło mi prosto w oczy co doprowadziło mnie do bólu głowy.Wzięłam prysznic,ubrałam się,uczesałam.Gotowa zeszłam na dół.Jeszcze nie dawno prawie codziennie czekała tutaj uśmiechnięta mama ze śniadaniem dla mnie,teraz dom jest zupełnie pusty.Zjadłam śniadanie.Pomyślałam,że odwiedzę przyjaciółkę.Ubrałam się ciepło,zbliżała się już jesień a pogoda w Londynie nie dopisywała.Chwilę później byłam pod jej domem.Zapukałam do drzwi.
-Megan?Co ty tu robisz?-Spytała.Ukrywała coś,widziałam to w jej oczach.
-Już nawet przyjaciółki nie można odwiedzić?-Spytałam nie uśmiechając się.
-No jasne,że można wchodź.-Zaprosiła mnie z uśmiechem do środka.
-Jak się trzymasz?
-Staram się być silna-Uśmiechnęłam się lekko.
-Nadal to do mnie nie dotarło,wszyscy zginęli.Prawdopodobnie pilot zemdlał.-Spuściłam głowę.
-Muszę ci coś powiedzieć-Powiedziała.
-O co chodzi.?
-No bo ja...ja znałam tego pilota....to ja dałam mu środki usypiające....to ja  ja zabiłam ....-Powiedziała.
-Co?!.Uważałam cię za przyjaciółkę.Ufałam ci.Jak możesz być tak podła?!-Miałam łzy w oczach.
-Ty zawsze miałaś normalną matkę!Miałaś wszystko!.Kretynko ty naprawdę myślałaś,że ja jestem dwoją przyjaciółką?..przez te wszystkie lata udawałam...zrobiłam to z premedytacją...chciałam żebyś cierpiała!-Krzyknęła mi prosto w twarz.Bez słowa pożegnania wyszłam z jej domu.Przez tyle lat tylko udawała.Nie chce tego zgłaszać na policje..nie teraz...

___________________________________________________
Siema!:D.Sorry,że tyle nie pisałam.Nie miałam pomysłu.Postanowiłam odmienić to opowiadanie,teraz będzie zupełnie inne.Mam nadzieję,że nie zapomnieliście o moim blogu.Jeśli chcecie się dowiedzieć kiedy będą nowe rozdziały to piszcie do mnie na Twitterze @Agness1D .Komentujcie!:)

wtorek, 18 września 2012

Rozdział 4

                                                    

 *Oczami Stelli*
Wstałam o 9.Wzięłam szybki prysznic.Ubrałam się w to Link.Zeszłam na dół.Zobaczyłam to co zwykle...moją matkę,która kołysała moją młodszą siostrę.Brakowało mi prawdziwego domu.Tak bardzo chciałam,żeby mnie przytuliła.Chociaż ten jeden raz...
-Cześć-Powiedziałam,nie liczyłam na odpowiedź.
-Cześć-Powiedziała oschle.
Wzięłam talerz.Nie chcący upuściłam talerz na podłogę tym samym  budząc moją siostrę.
-Kretynko!Czy ty nawet talerza nie umiesz trzymać?!Zobacz co zrobiłaś-Krzyczała,jednocześnie zadając mi ból.Bez słowa pobiegłam do swojego pokoju.Dlaczego inni mogą mieć normalne rodziny,mogą być szczęśliwi,a ja nie?Może było by lepiej gdyby mnie nie było.Przypomniałam sobie wtedy o mojej siostrze,którą rodzice oddali do adopcji.Dlaczego to zrobili?Nie chcieli jej,nie kochali.Z tego co wiem to mieli odpowiednie warunki w domu.Nigdy nie chcieli żebym była szczęśliwa.Zawsze ich zdanie było najważniejsze.Mam nienormalną  rodzinę.Matkę,która patrzyła jaka ojciec bił mnie,poniżał.Ona nawet na to nie zwróciła uwagi.Ojca,który zdolny był do wszystkiego.Dobierał się do mnie,kiedy matki nie było w domu.Kazał mi milczeć.Nie raz mnie uderzył,wyzywał mnie od najgorszych.Ja?ja na nowo odkrywam siebie.Zazdroszczę tym,którzy mają kochającą się rodzinę.Powinni to docenić.Postanowiłam pójść do Megan.Wyszłam z domu.Droga nie była długa,słońce ogrzewało mnie.Po chwili byłam już pod domem Megan.
-Cześć-Powiedziałam.
-Hej-Zaprosiła mnie do środka.
-Megan ja już tam nie wytrzymam-Załamałam głos.
-Znowu matka?Nie możesz tam dłużej mieszkać,nie mogę patrzeć na to jak moja przyjaciółka cierpi.-Mówiła smutna,widziałam to w  jej oczach.
-Wprowadź się do mnie-Nie chciałam być dla niej ciężarem.
-nie che być dla ciebie ciężarem-Powiedziałam
-Co ty gadasz?Nie będziesz ciężarem-Uśmiechnęła się do mnie.
-A twoja mama?nie będzie zła?-Spytałam
-I tak jej nigdy nie ma-Powiedziała
-Naprawdę chcesz tam dalej żyć?-Spytała
-Em..no nie-Powiedziałam
-No właśnie,wprowadzaj się
-Ok,dzięki skarbie-Uśmiechnęłam się
-Proszę-Zaśmiała się.
Wyszłam spakować się.Po chwili byłam już w domu.Spakowałam wszystkie swoje rzeczy.
-Co ty robisz?-Spytała mama
-Wyprowadzam się,i tak nie jestem ci do niczego potrzebna-Powiedziałam


______________________________________________________
Wena mi się kończy!:D.Rozdział mi się nie podoba,ale nie mam pomysłu,niestety.Zapraszam na moje nowe opowiadanie,komentujcie 

czwartek, 6 września 2012

Rozdział 3"Teraz wiem jakie naprawdę są gwiazdy"



                                                              
   * Oczami Megan*



Wstałam o 6.00.Boże co się ze mną dzieję?.Zawsze wstawałam o 10 a teraz o 6.Ubrałam się w to Link.Byłam nieźle przybita po wczorajszym zdarzeniu.Miałam ochotę wykrzyczeć mu prosto w twarz co o nim myślę.Teraz wiem jakie naprawdę są gwiazdy,myślące tylko o sobie,ignorujące uczucia innych.Postanowiłam posprzątać u siebie w pokoju,powyrzucać stare rzeczy.Wyciągnęłam pudełko,które leżało tutaj chyba 10 lat,zapomniałam,że tutaj jest.Wyjęłam z niego zdjęcie,zdjęcie mojej przyjaciółki sprzed lat.Była dla mnie bardzo ważna oddałabym za nią życie,a ona..ona odeszła ode mnie bez słowa wyjaśnienia.Znalazła sobie innych przyjaciół.Cierpiałam i chyba nadal cierpię.Nie umiem tak poprostu wymazać naszej przyjaźni z pamięci.Nie jestem taka..zadała mi cios,ale ja nadal nie mogę zapomnieć.Odłożyłam to zdjęcie na półkę,postanowiłam go nie wyrzucać.To były moje wspomnienia,chociaż,że nie są miłe,ale ja nie chcę o nich zapomnieć.Pudełko moich wspomnień schowałam do szafy.Zrobiłam delikatny makijaż,wzięłam torbę i wyszłam.Na świeżym powietrzu zawsze było mi lepiej wszystko przemyśleć.Park był idealnym miejscem na przemyślenia,każdy tam jest przeważnie zajęty sobą i nie zwraca na ciebie uwagi.Kochałam chodzić do parku,najwspanialsze miejsce na świecie.Weszłam do parku,było tam piękne jeziorko.Z daleka zobaczyłam.. Harrego?Tak to był Harry,biegł w moją stronę.
-Megan!Poczekaj!-Krzyczał,ja pośpiesznie zawróciłam w stronę domu ignorując go.
-Czekaj-Powiedział łapiąc mnie za rękę.
-Co?!Chcesz prosić mnie o jeszcze jedną szanse tylko po to,żeby później znowzłamać mi serce?!Zapomnij..zapomnij o mnie i o naszym spotkaniu,nie jestem taka jak inne twoje byłe.Nie chce być z tobą dla sławy!Dla mnie już nie istniejesz!-Wykrzyczałam mu to prosto w twarz.Powiedziałam mu wszystko co chodziło mi po głowię.Może to było dziwne,ale nie umiałam zachować się inaczej.
-Daj mi to wyjaśnić.Proszę..-Powiedział i wtedy dostrzegłam w jego oczach smutek.
-No słucham-Powiedziałam z pogardą
-Wiem,że masz mnie za dupka,ale to nie tak jak myślisz.Po naszym spotkaniu nie mogłem przestać o tobie myśleć.Potem z chłopakami wypiliśmy za dużo.Rano nic nie pamiętałem i zadzwoniłaś ty.Potem dopiero Lou mi przypomniał o tobie.Naprawdę przepraszam.
-Harry..Nie wiem w co mam wierzyć.Jesteś dla mnie ważny,ale...muszę to wszystko przemyśleć.Nie mogę tak poprostu ci wybaczyć,rozumiesz?-Powiedziałam
-Rozumiem-Na jego twarzy pojawił się uśmiech.
-Musze iść.-Powiedziałam.Harry przytulił mnie na pożegnanie.Tak bardzo tego pragnęłam jego bliskości.Powolnym krokiem udałam się w stronę domu.Miałam mieszane uczucie.Może za szybko mu wybaczyłam?Czy ja naprawdę tego chce?Przecież to może się powtórzyć.Miliony takich myśli miałam wtedy w głowię.Wróciłam do domu.Przebrałam się w dresy i położyłam się na kanapę.W telewizji jak zwykle leciały pierdolone romansidła,których miałam już dość.Lepszych filmów to nie ma?.Usłyszałam dzwonek do drzwi,tak jak przepuszczałam była To Stella.
-Hej-Powiedziała 
-Hej.
-Wczoraj zostawiłaś go w restauracji-Powiedziała i dała mi na ręce Maxa.Zupełnie o nim zapomniałam.Miałam na głowię inne problemy..ważniejsze.

- Dzięki-Powiedziałam i zaprosiłam ją do środka.
-Chciałam cię przeprosić za moje zachowanie.Rzeczywistość mnie przerosła.-Powiedziałam.
-Rozumiem.-Uśmiechnęła się.Wiedziała dobrze,że nie chciałam jej mówić o tym zdarzeniu.Resztę dnia spędziłyśmy na oglądaniu seriali w TV.Były momenty,że turlałyśmy się po ziemi ze śmiechu.Nawet nie zauważyłyśmy kiedy zrobiło się ciemno.
-Muszę iść-Powiedziała
-Nie idźź.Nie zostawiaj mnie samej-Mówiłam udając płacz.
-Muszę iść córciu-Wybuchłyśmy śmiechem.Dawno się tak dobrze nie bawiłyśmy.Dzięki niej mogłam zapomnieć o problemach i być sobą.Odprowadziłam ją pod drzwi.
-Paa!-Nadal się śmiałyśmy.
-Pa!..
Spojrzałam na zegarek.Była prawie 23.Postanowiłam iść po prysznic i pójść spać.Pierwszy raz obudziła się we mnie nadzieja na lepsze jutro...
______________________________________________________ 
Moim zdaniem rozdział wyszedł całkiem spoko.Niektóre fragmenty mi się mniej podobają,ale nie ważnie.Dawajcie komentarze,chce wiedzieć czy wam się podoba!:D.Kolejny rozdział powinnam dodać za tydzień

piątek, 31 sierpnia 2012

Rozdział 2''Przepraszam to chyba pomyłka''

                                                                 *Oczami Megan*
Wstałam z uśmiechem na twarzy.Miał to być cudowny dzień.Ubrałam się w to Link.Dostałam sms'a od Stelli.''Za godzinę w Milkshake city?''.Odpisałam''Ok;)''.Włosy związałam w wysokiego ku,oczy podkreśliłam eyelinerem.Przybiegł do mnie Max.Nie był duży,więc wzięłam go na ręce.Pies polizał mnie po policzku.
-Kocham cię-Powiedziałam.
-Chcesz iść ze mną na spacer?-Zaśmiałam się,pies machał ogonem.
-To chodź,ale zachowuj się-Uśmiechnęłam się i pocałowałam Maxa w nos.Kochałam go najbardziej na świecie.Nie chciałam mieć innego zwierzaka,on zawsze był przy mnie.Był dla mnie całym światem.Nie mogłam bez niego żyć...Wzięłam torbę i wyszłam.Przyglądałam się przechodzącym obok parom.Ja też kiedyś będę taka szczęśliwa?,a może już zawsze będę sama.Dziwne myśli krążyły mi po głowię.Weszłam do Milkshake city.Czekała tam już na mnie Stella.Na mój widok uśmiechnęła się szeroko,odwzajemniłam usmiech.
-Hej-Powiedziałam
-Hej-Odpowiedziała,była dzisiaj wyjątkowo szczęśliwa.
-Pamiętasz naszą wczorajszą rozmowę?-Spytała

-Yhy-Wiedziałam,że mi nie odpuści .-
No to na co czekasz?!Dzwoń-Śmiała się.Spisałam numer i nacisnęłam zieloną słuchawkę.Bałam się...bałam się jak zareaguję.
-Halo?-Miał zaspany głos.
-Hej Harry....dałeś mi przed koncertem swój numer...-Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć.Nagle on przerwał mi
-Przepraszam to chyba pomyłka-Powiedział i bez pożegnania rozłączył się.Na co ja głupia liczyłam?Liczyłam na to,że on coś do mnie czuje?.Już tyle razy zawiodłam się na ludziach..a nadal niczego się nie nauczyłam.On chciał tylko się mną pobawić.Moje oczy momentalnie napełniły łzy.Zostawiając wszystko wybiegłam z pomieszczenia.Usiadłam na pobliskiej ławce.Twarz schowałam w dłoniach.Nienawidzę go.Jest taki jak wszyscy.Wybiegła za mną Stella.
-Co się stało?-Przytuliła mnie
-Nie ważne.-Powiedziałam.Chciałam być wtedy sama.
-Stella,nie teraz proszę cię..Ja nie chce o tym gadać.To dla mnie za trudne.Chcę być sama.Przepraszam.-Powiedziałam i poszłam wolnym krokiem do domu.Nie mogłam patrzeć na szczęśliwych ludzi.Dlaczego ja nie mogę taka być?.Co ja takiego zrobiłam?.Czym sobie na to zasłużyłam?.Weszłam do domu.Jak zwykle był pusty.Poszłam do mojego pokoju.Wszystko do mnie wtedy wróciło,wszystkie wspomnienia te dobre i złe.Położyłam się na łóżko i założyłam słuchawki .Słuchałam Lany Del Rey,miała piękne piosenki,które wiele mi przypominały.Przypomniałam sobie wtedy o Stelli.Była i jest jedyną osobą,której mogę naprawdę zaufać,wiem,że ona nigdy mnie nie zostawi.  

                                         *Oczami Harrego*

Ten telefon był dziwny.Wydawało mi się,że już gdzieś słyszałem ten głos.Wstałem z łóżka.Miałem niezłego kaca,wczoraj z chłopakami musieliśmy nieźle zaszaleć.Nic nie pamiętałem ze wczoraj.Zszedłem na dół napić się wody.Do kuchni wszedł Lou.
-Siema-Powiedział 
-Siema.
-Dzwoniła?-Spytał,popatrzyłem na niego jak na idiotę.
-Co?Kto miał dzwonić?-Nie wiedziałem o co mu chodzi.
-Nie pamiętasz?Wczoraj po koncercie dałeś jej swój numer telefonu.-Powiedział,w tamtej chwili przypomniałem sobie wszystko.
-To była ona?!Dzwoniła dzisiaj-Jak zwykle musiałem wszystko spieprzyć.Zależało mi na niej.
-Nie mów mi tylko,że coś schrzaniłeś.
-Powiedziałem jej,że to pomyłka i rozłączyłem się-Powiedziałem ze smutkiem w głosie.
-No pięknie stary.Teraz musisz to jakoś odkręcić...-Powiedział i wrócił do swojego pokoju.
Jak ja mam ją przeprosić?Przecież ona ma mnie za idiotę.

czwartek, 23 sierpnia 2012

Rozdział 1''Dwa różne światy''

                                                                 *Oczami Megan*
        Szłam jeszcze chwile.Scena była wielka.Nie mogłam się tu odnaleźć.Nie pasowałam tu.Jak najszybciej poszłam się przebrać w strój.Czas niezmiernie mi się dłużył,byłam tam 10 minut,a czułam jakbym była tam już 2 godziny.Wyszłam z szatni i poszłam się rozciągać.Nie trwało to dłużej niż 20 minut.Postanowiłam napić się coli.Otworzyłam butelkę,ale niestety napój był zbyt gazowany i rozprysną się,ochlapując stojącego obok Harrego.Właśnie wtedy moje życie odmieniło się na dobre.
-Przepraszam cię,nie chciałam-Powiedziałam zawstydzona,nie miałam dobrych kontaktów z chłopakami.
-Nic się nie stało-Powiedział,dopiero teraz zauważyłam jego piękne oczy.Niestety na tym nasza rozmowa się skończyła.Przez resztę próby myślałam tylko o nim.Przecież wcale go nie znam.Nic do niego nie czuję.Próbowałam oszukać samą siebie.Te myśli cały czas chodziły mi po głowie.Nagle usłyszałam muzykę,co znaczyło,że muszę wejść na scenę.Weszłam wraz z innymi tancerkami na scenę i zaczęłam tańczyć.Układ nie był trudny,więc czułam się swobodnie na scenie.Zauważyłam,że Harry patrzy się na mnie bardzo często.On też coś do mnie czuję?.Nie to nie możliwe,przecież nie znamy się.Występ skończył się szybciej,niż się spodziewałam.Podeszłam do mojej szafki,żeby wziąć moje ubrania.Z mojej kieszeni wypadła karteczka.Był na niej jego numer telefonu.Uśmiechnęłam się sama do siebie.Przebrałam się w swoje ubranie(Link).Uśmiechnięta wsiadłam do autobusu,tak naprawdę nie wiedziałam co on do mnie czuję,ale byłam szczęśliwa.Wysiadłam z autobusu.
-Tak!!-Wydarłam się na cały głos.Ludzie gapili się na mnie jak na idiotkę,nie obchodziło mnie to.Wtedy liczyła się tylko ta chwila,chwila szczęścia,których w moim życiu było nie wiele..Biegłam do domu jak głupia.Ku mojemu zdziwieniu dobiegłam do domu w 5 minut.To rekord.Mamy jak zwykle nie było,pracowała do późna.Rzuciłam torbę i pobiegłam do mojego pokoju.Rzuciłam się na łóżko.Sięgnęłam po komórkę,i napisałam sms'a do Stelli.''Przychodź szybko,muszę ci coś powiedzieć!;)''Napisałam,na odpowiedź nie czekałam długo''Wow co ty taka zadowolona?.Zaraz będę:D''.Przebrałam się w wygodne dresy.Usłyszałam dzwonek do drzwi.Zbiegłam po schodach.
-Hej!-Przytuliłam ją
-Hej,no mów o co chodzi!-Zaśmiała się.
Pobiegłyśmy do mojego pokoju.
-Wiesz,że dzisiaj tańczyłam na koncercie One Direction.
-Przecież ich nie lubisz-Powiedziała zdziwiona.
-No poczekaj,zaraz ci wszystko powiem!-Zaśmiałam się
Opowiedziałam jej wszystko,patrzyła na mnie z wielkimi oczami.
-Żartujesz?!Dzwoń!-Powiedziała
-Nie chce żeby pomyślał,że mi zależy.-Powiedziałam i spuściłam głowę.
-Jak ty nie zadzwonisz to ja to zrobię.Widzę,że ci na nim zależy.-Powiedziała i przytuliła mnie.
-Nie chcę,żeby to się skończyło tak jak mój poprzedni związek.Boję się..
-Jeśli ci na nim zależy,to musisz zaryzykować.Jutro do niego dzwonisz i żadnych sprzeciwów.Powiedziała
-Kochanie,ja muszę spadać.Jutro rano się spotkamy-Powiedziała i wyszła.
Wyjęłam kartę z kieszeni.Przejechałam po niej palcem.
-Gdyby to było takie prostę...-Szepnęłam do siebie.To było coś innego..,czułam do niego coś innego,niż do moich byłych.Uśmiechnęłam się na myśl o nim.Jego piękne oczy,te włosy...,uśmiech.Te myśli uszczęśliwiały mnie,nie chciałam psuć tej chwili,nie myślałam o innych problemach,których miałam naprawdę dużo.Moje życie odmieniło się,nigdy tego jeszcze nie czułam.Na myśl o nim miałam motylki w brzuchu.Czy taka zwykła dziewczyna jak ja może mu się podobać?Tego nie mogę wiedzieć.
                                           *Oczami Harrego*
Nie mogłem o niej zapomnieć,ona ma coś w sobie.Jest niezwykła.
-Harry!..Harry!-Szturchał mnie Louis.
-Co?-Spytałem trochę wkurzony.
-Co się z tobą dzieje,jesteś nieobecny od konceru-Nie chciałem mu mówić o tym przy chłopakach.
-Później ci powiem o co chodzi.-Powiedział 
-Jestem głodny!-Marudził Horan.
-Bożę Horan,jadłeś przed koncertem.Zaraz dojedziemy do domu.-Powiedział Zayn.Zaśmiałem się pod nosem.Kochałem tych idiotów,nie wiem co ja bym bez nich zrobił.Dojechaliśmy pod domu.Niall oczywiście pobiegł pierwszy do domu.Kiedy weszliśmy do domu Niall siedział na kanapie i jadł kanapki.
-Jak zwykle-Pokiwał zrezygnowanie Liam i wziął jedną kanapkę z tależa.
Ej!-Krzykną Horan i rzucił w niego poduszką.I tak zaczęła się bitwa na poduszki..
-Chłopaki zostawcie!Hahaa dosyć-Śmiał się Louis.
-Haha przestańcie!-Liam włączył TV.
-O patrzcie my w telewizji-Powiedział dumny.
-Gdzie?!-wydarłem się
Wygłupialiśmy się do północy.Zapomniałem o niej....
**************************************************
Przepraszam,że taki krótki,rozdział 2 powinien być dłuższy;).Komentujcie pliss:D